Po chleb można iść do sklepu. Ba! Nawet do piekarni można iść. Tylko w najbliższej okolicy mam dwie piekarnie z pysznym pieczywem. Niemniej jednak naszło nas (mnie i Tośka) na upieczenie własnego chleba. Inspirację Mały zaczerpnął z gry na tablecie, która to uczy (w teorii rzecz jasna), jak robić własne wypieki. Skoro teorię poznał, trzeba było sprawdzić wiedzę w praktyce.

Kilka tygodni temu testowałam Multicooker Redmond, kilka rzeczy udało mi się w nim przygotować, postanowiłam więc poddać go kolejnej próbie. Przyznam, że brałam pod uwagę kompletną klapę, zakalec czy inny niewypał – na wszelki wypadek miałam odłożone drobne na chleb z okolicznej piekarni.

Mąka, drożdże, olej, sól i trochę wody
– serio, z tego ma wyjść pieczywo?

Tosiek sypał, mieszał i zagniatał. Nie pytajcie ile sprzątania po tej jego pomocy miałam – zakładam, że w piekarniach jest większy porządek ;)

Okazało się, że i tym razem urządzenie się spisało (albo to Tosiek się spisał ;)) Dla urozmaicenia dodaliśmy do cista trochę oliwek, żeby chleb pasował do kolacji w śródziemnomorskim klimacie. Wyszło pysznie!

Poza tym, że chleb naprawdę okazał się smaczny to jeszcze doskonale wiem, co w nim jest. Żadnych E-…, ulepszaczy i spulchniaczy. Żadnych składników, których nazw nawet powtórzyć nie potrafię. Chwila mieszania prostych składników w misce, a potem… samo się upiekło ;)

z6

z8

z15

z14z7SAMSUNG CAMERA PICTURESz13z4z9z12z11

Tekst powstał w ramach współpracy z marką REDMOND.

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź