Mówi się, że “dziecko jest odbiciem rodziców”, “lepszą wersję rodziców”, “uczy się zachowań od dorosłych”. Nie wiem w takim razie, kto i kiedy podrzucił mi Tośka, albo jakich dorosłych on naśladuje, ale jego pomysły nie są kopią ani moich, ani jego taty, ani nawet nikogo z naszego otoczenia.

Jestem ogromną fanką mojego dziecka…

…zachwyca mnie to Tośkowe spojrzenie na świat. Kilka dni temu przechodziliśmy obok placu budowy, na którym leżała wielka góra czarnej ziemi. Dla mnie – zwykła kupa piachu. Dla mojego dziecka sprawa wyglądała trochę inaczej:

“Mamo! Pod tą górą musi mieszkać jakiś ogromny krecik!”

Oniemiałam! :)

Innym razem Teo przemknął mi przed nosem ciągnąc za sobą ładowarkę do laptopa. Spytałam do czego jej potrzebuje licząc, że pewnie będzie holował nią kolejne auto. Syn z całkowitą powaga oznajmił, że Sierściu (nasz kot) siedzi pod łóżkiem i nie chce wyjść, więc kiedy podłączy go do ładowarki, to z pewnością zacznie go słuchać.

Gdybyście tylko widzieli przerażone oczy kota!

Przy innej okazji Teo planował wetknąć ogon kota do kontaktu. Nie miał złych zamiarów, chciał tylko sprawdzić, czy Sierściu zaświeci jak nocna lampka! W tym miejscu pragnę wszystkich uspokoić, że Sierściu co prawda nie ma łatwo, ale mimo wszystko nigdy ostatecznie nie ucierpiał.

20120905260

Mało tego, Teodor uwielbia go całym sobą! Czasem dokarmia go biszkoptami, płatkami śniadaniowymi i mandarynkami, które równiutko układa w kociej misce.
Wczoraj Tośko wybierał się z tatą na basen. Kąpielówki, ręcznik, klapki – wszystko spakowane w plecaku. Tylko butów na nogach brakuje. Zajęta czymś w kuchni wołam:

Ja: Teo, zakładaj buty!
Teo: Mogę trampki?
Ja: Możesz.
Teo: Mogę adidasy?
Ja: Możesz.
po chwili Teo: Gotowe! Możemy iść.

I poszedł – w jednym trampku i jednym adidasie!

Dzisiaj podobnie chciał wystroić się do przedszkola, ale wytłumaczyłam, że trampek na deszczu przemoknie. Ale w sumie nie mam innego argumentu, dlaczego nie miałby nosić różnych butów. No bo jaki? Że nie psują? Dla 3,5-latka to marny argument.

Niech zatem dokarmia kota mandarynkami i nosi dwa różne buty.

Uwielbiam jego pomysły. Póki nie będzie groziło to utratą życia lub zdrowia kogokolwiek, a jedynie krzywym spojrzeniem na ulicy, będę z całym dobrodziejstwem inwentarza przyjmowała te cudowne pomysły rodzące się w małym człowieku – fabryce wyobraźni.

Chyba sama założę różne buty na nasz najbliższy spacer. Będziemy do siebie pasować w tym niedopasowaniu.

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź