Niby mam rodzeństwo, a zawsze byłam trochę jedynaczką. Maskotką w rodzinie – można powiedzieć. Kiedy przyszłam na świat w cudownych latach 80-tych moje rodzeństwo właśnie kończyło podstawówkę. Gdy ja podstawówkę zaczynałam, oni wybierali się na studia. Potem mieli dzieci, ja też nadal byłam dzieckiem.

Nie miałam co prawda kompanów do zabawy klockami, ale moja starsza o 14 lat Sis była moim największym autorytetem i… terapeutą. Jakkolwiek teraz uważa się czasem, że rude są sexy, tak w podstawówkowych czasach był to co najmniej obciach i powód do popadania w dziecięcą depresję. Pewnie żaden psycholog nie zdziałałby tyle co Ona jednym zdaniem:

„Gdybyś nie była ruda i piegowata
to bym nie kochała Cie aż tak bardzo”.

Wiem, wiem, psycholog pewnie by się doczepił, że to warunkowanie miłości, że to na pewno coś zaburza… Niemniej jednak – byłam ruda i piegowata i akurat tego nic nie miało szans zmienić (raczej nie miałam co liczyć, że mama zaprowadzi mnie do fryzjera i powie „robimy na blond”).

Tym samym, jedno zdanie starszej Sis uleczyło mnie z uporczywych kompleksów. Od tego czasu dumnie podnosiłam moją rudą głowę.

Dumnie zadzierałam piegowaty nos.

Z resztą Sis, to Sis – zawsze uważałyśmy, że 14 lat to najlepsza różnica wieku między siostrami.

Co innego Starszy (brat). Budzący postrach w okolicy sporych gabarytów facet, mimo że brat, budził także moje lęki. Mama twierdzi, że gdy byłam zupełnie mała nosił mnie na rękach i uwielbiał całym sobą a potem… potem zaczęłam mówić.

Tak czy siak, starszy wielki brat może nie leczył moich kompleksów, za to skutecznie działał jako straszak na całym podwórku. Ot, przydał się i on.

Z czasem nawet okazało się,
że to całkiem spoko gość jest.

I nawet można z nim pogadać. Nawet często. Nawet serio. Tak, całkiem spoko facet z tego mojego brata. Kiedyś nawet do głowy by mnie nie przyszło, że mruk stanie się moim przyjacielem. Może zawsze był, tylko się dobrze kamuflował.

sam_0381

Teraz dużo starszych kuzynów ma Tośko.

Teraz On jest maskotką w rodzinie. Trzy kuzynki i kuzyn bawią się z nim, bawią się nim. Opiekują się serio, troskliwie. Tośko chłonie ich całym sobą a oni całkiem serio go lubią. Kolejny raz, w kolejnym pokoleniu okazuje się, że różnica wieku może być super.

Chyba poczekam jeszcze 10 lat z rodzeństwem dla Tośka… będzie akurat 14 lat różnicy :)

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź