Nazywam się kanapa. Jestem piękna i biała. Mam nawet drewnianą półkę w podłokietniku. Planowo miałam mieć skórzane podłokietniki i cały tył, ale zostałam zrobiona na zamówienie i moi nowi właściciele wybrali inny materiał, piękny, drogi i.. w założeniu odporny na kocie pazury.

Młodzi – 25 letni ludzie, kupili mnie
do swojego pierwszego mieszkania.

Mimo, że byłam strasznie droga postanowili zaszaleć! Uznali, że nie będą oszczędzać na pierwszej wspólnej kanapie, bo zakładali, że będę najważniejszym meblem w ich nowych, wypieszczonym mieszkanku. I byłam! Ba! Nadal jestem… ale od początku.

kot

Pierwszy mój rok życia z Państwem D. wspominam fantastycznie. Co prawda rzadko bywali w domu, bo pracowali do późna, ale za to kiedy wracali, zasiadali na mnie, by zrelaksować się po całym dniu. Czasem dołączał do nich Sierściu i mruczał przyjemnie. Także w weekendy, kiedy Państwo D. zapraszali gości mogłam spędzać miłe, wesołe chwile w ich towarzystwie. Mimo gości i imprezowego nastroju ani razu nie wylano na mnie wina! Ani nic innego! Państwo D. doskonale pamiętali ile kosztowałam i dbali o mnie bardzo.

Drugi rok życia z Państwem D.
minął dokładnie tak jak pierwszy,
tylko Pani D. stawała się coraz cięższa…

Nie przeszkadzało mi to wcale, bo nadal byłam zadbana i wypieszczona. Nadal czytano na mnie książki i gazety. Czasem pracowano na mnie z komputerem. Co jakiś czas przysiadywali goście z kawą lub winem… Od czasu do czasu zdarzało się, że jakiś gość na mnie nocował, wszak jestem duża i komfortowa.

Trzeci rok był już nieco inny
niż dwa poprzednie…

Oprócz Państwa D. i Sierścia czas na mnie zaczęło spędzać ONO. Ono było małe i prawie nie ważyło. Nawet Sierściu początkowo był większy od Nowego. Nowe Ono leżało, gdzie je położyli, wydawało głośne dźwięki i od czasu jego pojawienia się, Pani D. przestała wychodzić do pracy. Ono czasem sprawiało, że pojawiały się na mnie mokre plamy… różnego pochodzenia, a Pani D. przysypiała czasem na mnie zmęczona, nawet w środku dnia. W kanapowym duchu przeczuwałam, że to dopiero początek.

tposko

Kolejny, czwarty rok, pamiętam doskonale. Nigdy wcześniej nie działo się tyle z moim udziałem. Było głośno!

ONO nie tylko raczkowało po mnie,
ale także przy mnie nauczyło się wstawać.

Moje piękne białe podłokietniki zyskały kilka tłustych plam w kształcie dziecięcych łapek i nawet Sierściu wyczuł, że nie jestem traktowana z dotychczasową atencją i zaczął mnie drapać! Okazało się wówczas, że super drogi i bardzo odporny materiał, nie jest odporny na zestresowanego kota!
W tym samym czasie coraz częściej nocowano na mnie. Konkretnie nocowały Babcie, które przyjeżdżały do Nowego.

poprowione

Piąty rok mojego życia w domu Rodziny D. to rok… dramatyczny z punktu widzenia Pięknej, Drogiej, Białej kanapy! Już nikt nie martwił się, że ONO pisze po mnie kredkami tylko (o zgrozo!) zachwycano się „jak ładnie”! Na pocieszenie dodam, że podobny los spotkał ściany pomalowane kilka lat temu „specjalną” farbą w katalogowym kolorze!

Nikt nie łapał się za głowę,
kiedy łapki umorusane czekoladą
zbliżały się do białego materiału!

Nikt nie zabraniał Nowemu jeździć na moich poduchach krzycząc „wio”! Państwo D. okazali się zwykłymi barbarzyńcami, bo zamiast bronić mnie na każdym kroku, owinąć folią, lub eksmitować Nowego oni… oni zadzwonili po karcher!

Właśnie trwa szósty rok mojego życia z Rodziną D. Ostatnio pełnię nawet rolę małżeńskiego łóżka, bo Nowy podrósł i Państwo D. postanowili oddać mu sypialnię. Regularnie jestem szorowana zmywakiem w płynem do naczyń, żeby usunąć ze mnie różne dziwne rzeczy, ostatnio np. keczup.

Było też wyskrobywanie nożem plasteliny!

Pode mną jest stały garaż dla resoraków, znajdzie się tam też kilkanaście kredek.

rozm

Podsumowując: Nie spodziewałam się tego po Państwu D., kiedy 6 lat temu zamawiali mnie w sklepie. Nie spodziewałam się, że w porządnym, eleganckim domu młodych, zapracowanych ludzi będę smarowana nutellą, że będą na mnie zmieniane pieluchy, że nie raz ktoś na mnie zwymiotuje!

Nie spodziewałam się też, że tyle miłych słów padnie „na mnie”, że będę wspierać pierwsze kroki Nowego, że tyle przytulania, całowania i drapania po plecach, będzie miało miejsce właśnie w moim towarzystwie.

A ten ostatni rysunek na podłokietniku, to nawet całkiem zgrabnie Nowemu wyszedł…

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>