Jest taki jeden temat, który kobiety poruszają bezustannie. Czasem między sobą. Czasem w swoich własnych głowach. Pomyślą o tym rano. Przebąkną coś mężowi. Popłaczą już bardziej rzewnie przyjaciółce.

Nawet jeśli już by się wydawało, że wszystko jest ok, że wszystkie normy w normie zachowane – kobieta znajdzie sobie zawsze jakieś „ale”, żeby jednak myśl, na temat wyżej wymieniony, jednak jej do głowy przyszła.

Nawet jeśli nasze uda są już w porządku. Nawet gdy talia bardziej osę przypomina. Gdy już same ze sobą pogodzone nawet jesteśmy na prawie 100 procent, to jednak zawsze się znajdzie jakiś procent niepogodzenia – coby ten powyższy temat uaktywnić.

Czy którąś z nas,
drogie Panie,
się NIE odchudza?

Jeśli jednak są takie, które nie wiedzą czym są wahania wagi. Co więcej, jeśli są takie, które wręcz przeciwnie – przytyć nie mogą, choćby chciały na potęgę, to i tak kiedyś przyjdzie i na Was taki dzień, że zaczniecie temat, w pierwszym zdaniu incognito umieszczony, na pierwsze szeregi wystawiać.

ciaza

Ciąża, moje Drogie, mi ciąży!

Choćbyśmy nie wiem jaką dietę restrykcyjną trzymały i ile ćwiczeń dziennie nie uprawiały, to gdy pojawia się Małe na horyzoncie nastawić się trzeba i oswoić z faktem, że my za chwilę będziemy Duże.

Faktem potwierdzonym jest, że są na tym świecie szczęściary, które ciąża zmieni niezauważalnie. Fakt z drugiej strony szali jest też taki, że i kilkadziesiąt dodatkowych kilogramów może się do nas w tym czasie przyczepić.

Sama już perspektywa ciążowego przyrostu kilogramów może być jednak trudna do zaakceptowania. I mnie myśl taka nie ominęła – jak to będzie, kiedy dużo więcej ich będzie. Ale jako, że za dużo w tym czasie zrobić z tym faktem nie możemy, to grzecznie przyjęłam zasadę – czas pokaże.

A one rosły i rosły.

Pamiętam swoje ciążowe miesiące jak dziś. Z miesiąca na miesiąc wskazówka na wadze przeskakiwała nieubłaganie coraz to dalej. Jadłam nazwijmy to normalnie – co więcej, dla dwóch, nie za dwóch. Ruszać się ruszałam. Macfast foody dzielnie omijałam – a kilogramów było coraz więcej.

Na wszelki wypadek wagę domowa głęboko ukryłam na całe 9 miesięcy, ale już ta lekarska bacznie mnie kontrolowała. I pięknie, książkowo z miesiąca na miesiąc 1 kg do 1,5 więcej pokazywała.

Szczęśliwa 13

W dniu zapisu do szpitala waga pokazała równe 13 na plusie.

Jako, że liczba dość specyficzna mi się trafiła, przytrafiła się też świetna okazja do dorobienia do niej jakieś teorii. Pierwsza jaka przyszła mi do głowy – to szybko się liczby tej pozbyć.

Nie lubię mieć więcej kilogramów, niż mam ich na co dzień. Nie czułam się z nimi ani trochę fajnie. Były mi absolutnie nie po drodze. Nie po drodze niestety jednak były mi też zawsze wszelkiej maści siłownie czy inne fitnessy. A jeśli już na nie trafiłam, to szybciej wpadałam w rytm opuszczania zajęć, niż na nie uczęszczania.

Czas pokazał

Czas z dzieckiem przyśpiesza. Gwałtownie, a potem już nigdy nie chce zwolnić. Miesiące mijają jak szalone i tylko, co raz to większe dziecko, pokazuje brutalną prawdę uciekającego czasu. Szczęśliwie „szczęśliwa trzynastka” w owym czasie uciekła również w niepamięć. Ale – tak, jak na kobietę przystało znalazłam sobie „ale”. Ale o tym, o tym to już będzie następnym razem :)

 

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>