Mam czarnego kota, który kilkanaście razy dziennie przecina mi drogę. Swoją firmę rejestrowałam w urzędzie w piątek 13-go. Nie wiązałam na wózku Tośka czerwonej wstążeczki i w żadną wigilię nie udało mi się posmakować wszystkich potraw.

Nie lubię przesądów. Wszelkie gusła i wierzenie ludowe wywołują na mojej twarzy lekki uśmiech. Niektóre, owszem, mogą być elementem miłej tradycji – jak np. wszystkie bożonarodzeniowe rytuały, ale żeby zaraz wierzyć w moc sprawczą karpich łusek w portfelu? Trzeba zarabiać i rozsądnie wydawać (kiedyś nauczę się tej prostej zasady) a wtedy będzie się miało pieniądze. Jeśli się nie zarabia i nie oszczędza, to choćby cały staw karpi z łusek oskubać – z płynnością finansową może być kłopot.

Abra kadabra…

To, że ja nie wierzę nie znaczy, że innym bronię. Niech każdy żyje jak chce pod warunkiem… że nie dręczy mnie własną wiarą w owe przesądy. Odkąd jestem w ciąży, wiele osób rości sobie prawo do tego by (z troski rzecz jasna!) wkurzać mnie tymi przesądami. Już kilka razy słyszałam, że powinnam zrezygnować z noszenia łańcuszka (bo dziecko się udusi), obcinania włosów (bo może nie być zbyt mądre), patrzenia przez wizjer w drzwiach – bo zeza będzie miało.

Po szesnaste – nie farbuj!

Osobiście moim ulubionym przesądem jest ten o farbowaniu włosów – nie powinno się tego robić w ciąży bo… dziecko będzie rude! Dzięki mamo – już wiem skąd mi się to wzięło ;)
Jest też taki o piegach – jeśli w ciąży ma się piegi to urodzi się dziewczynkę – piegi mam od zawsze, na czas ciąży z Tośkiem też nie zniknęły – On zdecydowanie jest chłopcem :)

brzuch

Lista przesądów jest dłuuuga…

Przejrzałam kilka stron w internecie i zakręciło mi się w głowie od tego, w co można wierzyć. XXI wiek mamy, komputery, aparaty usg 3D, latamy po świecie i ktoś chce mi wmówić, że nie powinnam używać noża do jedzenia, bo dziecko urodzi się z rozszczepem podniebienia? Przez 9 miesięcy mam jeść pałeczkami? Albo paluszkami?

Czy wiecie, że…

według tych fascynujących mądrości:

  • przytulanie się do włochatego psa grozi urodzeniem nadmiernie owłosionego dziecka,
  • przytulanie się do zwierząt wszelkich grozi przelaniem całej miłości na nie do tego stopnia, że… zabraknie jej dla dziecka!
  • jeśli matka się depiluje – dziecko będzie łyse (współcześnie chyba w ogóle nie powinno być dzieci z włosami), podobne zagrożenie niesie patrzenie na księżyc,
  • przymierzanie okularów w ciąży może być przyczyną wady wzroku u dziecka,
  • siadanie po turecku może spowodować, że maluch będzie miał krzywe nogi (no i joga odpada),
  • dzielenie się jedzeniem spowoduje brak pokarmu po porodzie – od dziś nikogo niczym nie częstuję,
  • nie można za długo patrzeć na kogoś, bo dziecko będzie do niego podobne – tego boje się najbardziej, bo z okazji trwającej kampanii wyborczej notorycznie widzę twarze panów Komorowskiego i Dudy… to byłaby tragedia! Że też kandydatka Ogórek miała tak mało plakatów wyborczych – to byłoby najbezpieczniejsze rozwiązanie!
  • ochlapanie sobie brzucha podczas mycia naczyń (czemu tylko podczas tej czynności?) może sprawić, że dziecko będzie alkoholikiem – całe szczęście są zmywarki,

Żeby nie było, że nic nie wolno, otóż ciężarnej wolno: przechodzić pierwszej przez drzwi – wówczas specjaliści od wierzeń prognozują łatwy poród.

Co mi pozostaje…

Skoro prawie nic mi nie wolno, to żeby mieć zajęcie poszukam nowego domu kotu, przywiążę sobie czerwoną wstążeczkę i na wszelki wypadek jeszcze króliczą łapkę, splunę kilkakrotnie przez lewe ramię i… włączę muzykę (koniecznie klasyczną – dziecko będzie spokojniejsze!), żeby zagłuszyć kolejne mądrości. Wszak nie wolno mi się martwić, bo dziecko będzie leworęczne…

grubaja

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>