- Musimy zrobić do przedszkola Mikołaja. Na konkurs – rzekł Tosiek tonem świadczącym o oczywistej oczywistości tej sprawy.
Faktycznie, już kilka dni temu widziałam w przedszkolu informację o konkursie. Nieobowiązkowym rzecz jasna. Po raz kolejny popełniłam ten sam błąd – przeczytałam ją na głos, zanim sama zorientowałam się o co chodzi… Nic a nic nie uczę się na własnych błędach!
Konkurs jest, więc dla Tośka absolutnie oczywistym jest to, że trzeba wziąć udział. Absolutnie oczywiste jest także, że trzeba mu pomóc.

Ale wróćmy do rozmowy…

Tosiek: Kasia, robimy tego Mikołaja? (tak, mój syn zwraca się do mnie po imieniu, bynajmniej nie na moją prośbę).
Ja: Ale z czego chcesz go zrobić? Mam tylko wiadro – odpowiadam głupio licząc, że odpuści.
Tosiek: Może być z wiadra…
Ja: Ok, kupię jutro jakąś bibułę i zrobimy – odpuszczam.

Kolejny wieczór, bibuła kupiona… bierzemy się do roboty.

Klęczymy nad wiadrem, oklejamy bibułą, rwiemy watę, tniemy papier, ścinki lecą. Podnoszę się z podłogi z jękiem (no jakoś tak zastałam się w tej pozycji niewygodnej). Tosiek patrzy na mnie ze zdziwieniem i mówi:

Tosiek: Ciocię Oliwię (to przedszkolna wychowawczyni Tośka) bolą plecy, a jest jeszcze młoda…
Ja: No mnie też bolą plecy – mówię naiwnie, nie spodziewając się co będzie dalej.
Tosiek: No tak, ale ty…
Tata Tośka: Mama tez jest młoda! – mówi szybo i głośno, żeby nie dać Małemu dokończyć tego, co pewnie właśnie chciał powiedzieć.
A Tośko, syn na własnej piersi wyhodowany, dodał z rozbrajającym, szczerbatym uśmiechem:

No chyba ciocia Oliwia jest młodsza…

No chyba jest, ale żeby zaraz tak… matce własnej. A ja mu z tym Mikołajem pomagałam!
Jeszcze Tata musi go sporo nauczyć, jak się z kobietami obchodzić. A wydawało mi się, że jest nieźle → tutaj o tym pisałam.
Chyba odezwę się do koleżanki, która prowadzi gabinet medycyny estetycznej – czas się sobie przyjrzeć ;)

PS. Mikołaja zrobiliśmy. Nawet zaniosłam go dzisiaj do przedszkola. Nawet zapomniałam zabrać z przedszkola telefon… Chyba nie tylko ten dermatolog mi się przyda. Jeszcze jakieś leki na pamięć… Wiek robi swoje.

PS.2 Mój telefon nadal jest w przedszkolu, dlatego nawet nie mam jak pokazać Wam zdjęcia Mikołaja -> jest na Instagramie, tam zdążyłam go wstawić, zanim posiałam telefon :)

DSC_3906

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>