Nie lubię pożegnań. Zwłaszcza tych wszystkich „ostatnich razy” nie lubię. Mój osobisty, 4 i pół letni syn, zaliczył wczoraj swój „ostatni raz” w dotychczasowym przedszkolu. Znowu okazało się, że to ja wszystko przeżywam bardziej… może za bardzo.

Wspominałam Wam już o czekającej mnie za tydzień (już?!?!) przeprowadzce. Nowe przedszkole wybrane, choć jak pisałam wcześniej, i tutaj nie było łatwo. Trzeba było zatem pożegnać stare. Ponieważ nie przeprowadzamy się na drugi koniec Polski, a jedynie z obrzeży miasta do centrum to jest szansa, że kontakt z niektórymi kolegami Tośka uda nam się utrzymać.

Ale żeby szczęściu dopomóc…

Tosiek nie był zachwycony ani wizją przeprowadzki, ani zmiany przedszkola. Staraliśmy się zatem jak najłagodniej przeprowadzić całą procedurę. Wspominaliśmy codziennie mimochodem o nowym miejscu. Opowiadaliśmy, jak wygląda przedszkole, jaki ma plac zabaw, że jest boisko i dużo wycieczek. Odwiedzaliśmy nowa okolicę – na szczęście mają tam najlepsze lody w całym mieście, więc i przyjemny pretekst się znalazł.

Sam wybrał

Nieuchronnie zbliżał się ten „ostatni dzień”. Mina trochę mu zrzedła, kiedy usłyszał, że to już jutro, więc żeby fontanny płaczu i podkówki z buzi uniknąć zapytaliśmy co chciałby zabrać do przedszkola na pożegnanie.

Babeczki

Taka była pierwsza odpowiedź. Uff! Trudno nie będzie. Przynajmniej nie aż tak jakby mogło. Ale to nie był koniec… I jeszcze coś – powiedział Tosiek, choć widziałam, że sam do końca nie wie, co miałoby to być. Z rozmowy wynikało, że Tośko boi się utraty kolegów, więc trzeba było reagować zanim do wspomnianej fontanny dojdzie.

Może napiszemy liścik do każdego?

Buzia małego zaczęła się nieśmiało rozpromieniać, więc idąc za ciosem zaproponowałam, że każdemu dziecku w szafce zostawimy mały liścik pożegnalny z numerami telefonów do mnie i tośkowego taty – tak, aby dać szansę kolejnym spotkaniom. Może się uda, wszak sąsiedztwo najlepszych lodów w mieście sprawi pewnie, że koledzy nie raz odwiedzą nasze nowe okolice.

DIY

W myśl zasady Do It Yourself zakasaliśmy z tośkowym Tatą rękawy i pół nocy robiliśmy babeczki, pisaliśmy liściki i przywiązywaliśmy lizaki. Pokaże Wam tylko efekty naszej twórczości, bo zdjęcia z procesu powstawania nie kwalifikowałyby się do publikacji ;)

q2

q4

q6

q5

q3

q1

q7q11q5

q10

q12

q8

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>