Uderzenie, zadrapanie, zastrzyk.. wiele jest powodów, dla których całujemy, dmuchamy, głaszczemy ranki naszych dzieci. Kiedy dziecko płacze, to rodzicom najczęściej pęka serce i sami chętnie przejęliby ten ból, byle tylko maluch przestał cierpieć.

Ile dzieci, tyle sposobów na radzenie sobie z bólem.

Mama tośkowego kolegi z przedszkola jest mistrzynią w „wyrzucaniu bólu”. Jej dzieciaki, nawet najgorsze zdarzenia/zderzenia przechodzą niemal bezboleśnie bo… „wyrzucają ból”. Próbowałam kilka razy, czasem nawet wychodziło, ale muszę poprosić o dodatkowe lekcje. A przyda się, bo Tosiek to mały kaskader.

Włazi wszędzie, nawet zbyt wysoko… czasem też spada.

Bywa, że idąc nie patrzy przed siebie i całkiem niespodziewanie wyrastają przed nim drzwi. Czasem natomiast nie patrzy pod nogi i wpada w jedyna, ale za to głęboką dziurę w chodniku. Jego hulajnoga bije rekordy prędkości, a on sam zalicza coraz to nowsze wypadki/upadki/kraksy. Górną jedynkę stracił, kiedy w wieku trzech lat nawiązał bliski kontakt z podłogą. Panele były twardsze.

Jak radzę sobie z jego „przypadkami”? Różnie. Czasem całuje, głaszczę i masuję. Często też sięgam po coś zimnego – najczęściej słoik, choć mi w dzieciństwie przykładano… nóż!

Na wiele rodzajów bólu Teodor wybiera plaster…

Nawet kiedy nie ma rany, plaster jest tym co, jego zdaniem, leczy guza, siniaka i zbolałą duszę. I jak jest plaster to i dowód jest, że zdarzenie miało miejsce i może ktoś potem zapyta, zainteresuje się…

Ostatnio w nasze ręce wpadły wyjątkowe plasterki. Traf chciał, że tego dnia Tosiek wzbogacił się o limo pod okiem (miejsce mało plasterkowe), ale plasterki wypróbować musiał tu i teraz bo… takie milutkie, takie ładne, takie ach!

pl10Z pewnością maluch, który np. uderzy się, lub dostanie zastrzyk szybciej zapomni o bólu, kiedy jego ranką zaopiekuje się pluszowy (tak! Pluszowy!) milutki, kolorowy stworek. Do wyboru są plasterki z Trostisiami (tak nazywają się przemiłe, kolorowe misie), oraz takie z bohaterami Angry Birds. Łatwo zaprzyjaźnić się z troskliwym stworkiem, który przytula skaleczenie i chodzi wszędzie z dzieckiem – można tez nadać mu wyjątkowe imię, a kto chciałby nazywać zwykły plaster, taki bez futerka ;)

Plasterki Trostisie są naprawdę wyjątkowe – nie dość, że są pluszowe, to jeszcze bajecznie kolorowe i niektóre mają serduszka, które świecą w ciemnościach!
Tosiek nie mógł zdecydować się, który plasterek wybrać – najchętniej chyba okleiłby się wszystkimi. Układał, przekładał, przymierzał – w końcu wybrał jeden z plasterków z Angry Birds i zaznaczył, że nie zdejmie go, póki nie pokarze wszystkim kolegom.

pl16W każdej paczuszce znajduje się 6 pluszowych plasterków i 6 plasterków z opatrunkiem. Na rankę najpierw należy nakleić ten z opatrunkiem, a następnie przytulić do niego Trostisia lub… zieloną świnię, jak to zrobił Tosiek – doprawdy dziecięce wybory często mnie zadziwiają :)

Milutkie, sympatyczne i kolorowe – ~plasterki maja niemal same zalety! Problem z nimi jest tylko jeden – jak tu potem wyrzucić takie futrzane stworzonko, które ratowało samopoczucie w trudnych chwilach? My…

założyliśmy zeszyt „ran i kontuzji” :D

Będziemy tam wklejać plasterki wraz z opisem, kiedy i w jakich okolicznościach ratowały Tośka. Tylko podbite oko musimy udokumentować inaczej, chyba, że zakleję je plasterkiem :)

pl3 pl4 pl11pl7 pl6pl14 pl13 pl12pl17pl2!Ava pozazdrościła bratu zabawy i też chciała testować plasterki, ona wybrała żółtego Trostisia. Wniosek z jej testu jest jeden – plasterki są nie tylko śliczne i milutkie, ale także smaczne i ładnie wyglądają nawet mokre ;)
pl18 pl20 pl21

Plasterki można dostać w niektórych sklepach sieci Rossmann oraz w sklepie internetowym Mavero

Tekst powstał w ramach współpracy z z firmą Mavero, dystrybutorem pluszowych plasterków Trostisie.

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>