Odbieram Toska z przedszkola. Czterolatek wita mnie ze szczerbatym uśmiechem:
– Bonjour maman.

Aha… miał dzisiaj francuski.

Tyle jeszcze rozumiem. Jest dobrze, wstydu w szatni sobie nie zrobię nie wiedząc o czym dziecko do mnie mówi.
– Bonjour – odpowiadam i oddycham z ulgą. Oby dalej było po polsku. Żeby zwiększyć swoje szanse na rozmowę w ojczystym języku zagajam:
– Jak dzisiaj było w przedszkolu. O czym się uczyliście?

No amatorka jednak ze mnie zupełna. W odpowiedzi słyszę:
– Oh vive le vent, vive le vent, vive le vent d’hiver…
A… piosenkę nową na francuskim mieliście? A o czym ona jest? – pytam szczerze zupełnie, bo francuskiego nie znam.

Mały zdziwiony, że nie rozumiem pyta, czy w przedszkolu się nie uczyłam. No nie. Ani francuskiego, ani anielskiego (on dla odmiany ma oba). Mało tego. Nawet w podstawówce i liceum do angielskiego gratis dołożono mi rosyjski i… łacinę.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Chcąc zmienić temat pytam, czy poza francuskim mieli dzisiaj jeszcze jakieś ciekawe zajęcia. Tak. śpiewali: „Nemuino, Nemuino, Okinasai, okinasai.
Asano kane ga, natte iruyo…”

Padłam. No na francuski to nie brzmiało. Po angielsku też nie było. Melodia za to całkiem znana.
Na pytanie, co to za piosenka usłyszałam, że to „Panie Janie” po… japońsku, bo

taki orientalny tydzień w przedszkolu mają.

Do przedszkola chodziłam w latach osiemdziesiątych, o nauczeniu dzieci języka obcego nikt nie myślał, a co dopiero dwóch języków! Tydzień kultury jakiegoś kraju? Była jedna koleżanka, która z rodzicami do RFN jeździła i przywoziła różowe zabawki, których my – dzieci w brązowych ubrankach, bardzo jej zazdrościłyśmy i to była taka lekcja – gdzieś jest lepiej niż tu.

– To czego o tej Japonii synku się dowiedziałeś?
– Że Japończycy noszą inne skarpetki niż my.
– ???
– No takie… żeby buty między palce mogły im wchodzić.

Aha. Nie dość, że Tosiek języków się uczy to i Japończyka pozna na ulicy. Nic to, że po skarpetkach.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

– A na obiad co dzisiaj mieliście w przedszkolu?
– Makaronik z takim zielonym… y… y… pesto! I zupkę żółtą.
– Krem z kukurydzy?
– Właśnie tak. Z kukurydzy. Dobra. Ty też takie jadłaś w przedszkolu?

I znowu jakby ktoś
w wehikuł czasu mnie wsadził…

…i widzę siebie w fartuszku siedzącą przy przedszkolnym posiłku. Na talerzu leży salceson. Tak! Salceson! I ogórek kiszony. I pewnie inne rzeczy, ale ten salceson pamiętam do dziś. I wybawieniem moim jedynym był Piotrek – kolega z ławki, który salceson lubił i zjadał też moją porcję. Ja w rewanżu zjadałam jego ogórki. Dziecku nie wolno było nie lubić. Dziecko jest dzieckiem i nie wie, że taki salceson to dobry jest. Jak się nie chciało zjeść, to pani Jadzia siadała obok i pilnowała. I kazała gryźć „tu z przodu zębami, nie tam z tyłu” (do dziś za nic nie rozumiem, jak ja miałam cały posiłek jedynkami siekać?).

SAMSUNG CAMERA PICTURES

A moje dziecko
w przedszkolu ma zupkę krem…

i placuszki miewa i wszystko jest śliczne, zdrowe, kolorowe, ale oczywiście i On nie lubi wszystkiego. Czasem zwyczajnie nie ma apetytu. I co wtedy robi jego pani? Namawia albo umawia – się. Namawia – „spróbuj chociaż trochę, jak nie zasmakuje, to nie jedz”. Albo Umawia się – „to zjedz tylko jedną wybraną rzecz z talerza”. I nikt go nie zmusza. I nikt salcesonu nie daje.

Ale mnie w przedszkolu
nikt nie piłował z literek…

nie wystawiał mi ocen na każdym kroku. Nikt, nie uważał, że w czterolatkach jestem już tylko jeden krok od pierwszej klasy, do której idąc muszę już czytać i pisać.
Przedszkole Tośka jest piękne, kolorowe i przyjazne. Dzieciaki niczym małe gąbki chłoną wiedzę podawaną przez panie w przystępny sposób, ale tej wiedzy jest mnóstwo! Myślę, że jako czterolatek nie mogłabym nauczyć się aż tyle. Ale może to przez dietę. Po pesto i kremie z kukurydzy na pewno lepiej się myśli niż po salcesonie z ogórkiem!

Ale Kubuś Puchatek niewiele się zmienił ;)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>