Niedawno przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Nie takiego „docelowego”, ale takiego na rok-dwa. Mieszkanie jest fajne bo duże, bo w centrum miasta, bo na poddaszu, bo blisko do pracy, ale… kuchnie ma tak niepraktyczną, że przygotowanie w niej czegokolwiek poza tostami przypomina jakieś karkołomne akrobacje. Mało blatów, mało szafek… Inna sprawa, że chwil też mam mało, dlatego jak już decyduję się na przygotowanie posiłku są to z reguły dania gotowe w 20 minut – na inne zwyczajnie szkoda/brakuje mi czasu.

multi19

Nie będziemy remontować kuchni w mieszkaniu z założenia przejściowym, ot często zdarzało nam się jadać „na mieście”, wszak w mieście (w samym środku miasta) teraz mieszkamy – knajpek tu wszelkich dostatek. Tylko, że ile można jeść w lokalach? – nie żebym knajpianego jedzenia nie lubiła, ale koszty takiego stołowania się są jednak znacznie wyższe niż zakupy spożywcze, nawet w tych droższych sklepach.

W ramach współpracy promocyjnej przyszło mi testować urządzenie: Multicooker Redmond RMC-M4502E. Urządzenie z założenia wielofunkcyjne – najpierw zastanawiałam się czy to doby pomysł, żeby w tej mojej za małej kuchni jeszcze jakieś urządzenie stawiać, ale pomyślałam, że może coś, co ma służyć za patelnię, piekarnik, parowar, garnek i kilka innych urządzeń jednocześnie, obroni się właśnie ową wielofunkcyjnością i poświęcę na nie ostatni wolny kawałek kuchni.

multi15

Ciężarówki zachcianki

Ponieważ do porodu zostało mi zaledwie kilka (!!!) dni, włączył mi się z opóźnieniem syndrom wicia gniazda… a raczej zapełniania spiżarni. Teodor co prawda pojechał na wakacje do dziadków, ale Mąż mój został na polu bitwy. Pracuje chłopak ciężko, czasem zapomni zjeść przez cały dzień i pewna jestem, że jak nic obiadowego nie będzie miał w lodówce, to w pracy przez cały dzień zadowoli się kawą.

Co ja bym zjadła?

Od kilu dni „chodziło za mną” leczo. Pomyślałam, że to niezły pomysł zwłaszcza, że to danie, które po zawekowaniu może dłużej postać – przetrwa np. mój pobyt w szpitalu i będzie jak znalazł dla wygłodniałego Męża. Ostatecznie faceci są też miłośnikami wszelkich nowości, może więc sam przygotuje sobie coś pysznego z wykorzystaniem nowego sprzętu.

Obejrzałam multicookera ze wszystkich stron, wzięłam książeczkę z przepisami załączoną do urządzenia i głęboki oddech (bo raczej mało „techniczna” jestem) i… okazało się, że to banalnie proste. Pokrojenie kiełbaski, cebuli i wrzucenie do misy multicookera nie było ponad moje siły. Włączenie odpowiedniego programu i czasu podsmażania też okazało się proste. Sama maszyna „zawołała”, kiedy skończyła podsmażać to, co do niej wrzuciłam i mogłam dołożyć resztę: paprykę, cukinię, pomidory i przyprawy i… i koniec mojej roli w tym wszystkim. Ustawiłam czas przygotowywania i zrobiłam sobie kawę :)

multi28

Łatwo poszło

Tak właśnie pomyślałam, że łatwo poszło, ale przecież leczo to nic skomplikowanego. Ostatecznie nie raz robiłam to danie z użyciem dużej patelni (tylko wtedy kilka razy zdołałam je przypalić…).

Obiad jest, przydałby się i deser

Skoro pierwsze danie wyszło pysznie postanowiłam rzucić się na coś z założenia ponad moje siły – kompletnie nie umiem piec! Nigdy nie umiałam. Tarta na gotowym spodzie była szczytem moich cukierniczych umiejętności. Uznałam, że sernik będzie wystarczająco trudny, żeby przekonać się, czy multicooker jest faktycznie takim świetnym urządzeniem, które potrafi zrobić coś za mnie.

multi4

Przepis ze strony producenta, szybki spacer do sklepu po twaróg i do roboty. Ubiłam, zmiksowałam, wymieszałam i przelałam masę (w zasadzie to Mąż przelał, żeby nie było :)) do misy urządzenia. Włączyłam odpowiedni program na 50 minut i… po kilkunastu minutach pachniało tak pysznie, że nie mogłam doczekać się efektu.

Okazało się, że sernik się udał! Mój pierwszy w życiu sernik ani się nie przypalił, ani nie opadł, ani nawet zakalca nie miał. Ot, całkiem udane ciasto! Udekorowałam go masą kajmakową i truskawkami i… wysłałam zdjęcia tego cudu do znajomych, żeby się pochwalić jaka zdolna jestem :)

Czy warto?

Wiecie co mnie urzekło w tym urządzeniu? Wcale nie to, że z jego pomocą zrobiłam pierwsze w życiu jadalne ciasto! Przeglądając książkę z przepisami załączoną do multicookera zauważyłam, że mogę przygotować dużo bardzo różnorodnych dań. Kolejnym przepisem, jaki zamierzam wykorzystać to chleb, który sama upiekę! Planuję tez zrobić swój dżem i inne przetwory. Kiedy Tosiek wróci z wakacji będziemy gotować na parze rybę, taką jaką lubi i zrobimy własny jogurt. Chyba jednak znajdzie się jeszcze kawałek miejsca w mojej mikro-kuchni dla multicookera.

multi18

multi20

multi21

multi23

multi28

gotowe 3

Czas na deser…

multi3

multi5

multi4

gotowe2

multi9

multi12

multi13

gotowe

Tekst powstał w ramach współpracy z marką REDMOND.

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>