Śliczna dziewczynka o anielskim sercu, czystej duszyczce i w śnieżnobiałej sukience spaceruje z białym kucykiem po łące… Jaki sielankowy mógłby to być obrazek. Niestety okazało się, że mała Jędza (przepraszam, ale trudno mi o znaleźć odpowiedniejsze słowa), która dostała kucyka w prezencie komunijnym nie chce go, bo „nie robi tego co ona chce i właściwie jej się nie podoba, a oprócz tego to śmierdzi, a nie pachnie”. Kucyk trafił do handlarza koni rzeźnych…

Ten kucyk miał szczęście – nie trafił do rzeźni, bo fundacja Pegasus wykupiła go od handlarza. Zastanawiam się jednak, kto tutaj zawinił najbardziej i o co chodzi z tym spektakularnie głupim świętowaniem I Komunii Świętej?

Trudno zapałać mi sympatią do dziewczynki, która owego kucyka oddała, ale jeszcze trudniej zrozumieć mi ofiarodawców oryginalnego podarunku.

Nie chodzi o to, że kucyk to zły pomysł – pewnie dziecko, które kocha kucyki może być dla niego świetnym opiekunem. Czy jednak I Komunia Święta to odpowiedni moment, żeby robić tego rodzaju podarunki?

Co złego było w medalikach i zegarkach,
jakie otrzymywaliśmy na komunię w naszych czasach?

Zachodzę w głowę, czego uczymy dzieciaki robiąc wokół przyjęcia sakramentu szopkę rodem z programu w MTV „My sweet sixteen”, gdzie szesnastolatki (wyglądające na 30-latki) dostają od rodziców (podczas ogromnej imprezy dla znajomych) mercedesy i rzadko są zadowolone z ich koloru i wyposażenia.

Czy w owej „Komunii” nie chodzi aby o ten sakrament właśnie?

Oprawa niektórych uroczystości zakrawa o absurd, a zachowanie rodziców staje się co najmniej „niechrześcijańskie”. Czytałam o sytuacji w Górażdzach, gdzie rodzice nie zgodzili się na udział we wspólnej uroczystości chłopca z porażeniem mózgowym bo… mógłby zepsuć wytrenowany szyk w kościele! Co ludziom rzuca się na mózgi? Czy to chęć pokazania się przed rodziną/sąsiadami/wspólnikami? (Wszak dziwny bywa skład listy komunijnych gości).

Komputer, tablet, cyfrowa lustrzanka,
konsola czy średnia krajowa?

Co teraz kupuje się ośmiolatkom przyjmującym pierwszy raz ten sakrament? Nie słyszałam ostatnio o dziecku, które otrzymałoby Pismo Święte (chyba, że w formie ebooka), medalik z Matką Boską czy inny tematyczny prezent. Za to w sklepach bannery „IDEALNE NA PREZENT KOMUNIJNY” wiszą nawet nad grami +18.

Zastanawiałam się skąd wynika ten BUM na prezenty komunijne, bo nie chodzi chyba o to, że przywiązujemy aż taką wagę do samego sakramentu. Połowa gości nie uczestniczy w samej Mszy św. i przyjeżdża dopiero do restauracji na obiad…

Zastaw się a postaw się!

Wniosek jaki wysnułam ze swoich przemyśleń jest smutny, ale jedyny, jaki udało mi się uzyskać. Otóż wychodzi na to, że rodzina (i nie chodzi o tę najbliższą i tę kochającą) musi co jakiś czas się sobie „pokazać”. Ukłuć w oczy kuzynkę Jolę, zaszpanować przez wujkiem Heniem i dobić czymś szwagierkę Gosię. Dobrze dobijać, szpanować i wkurzać w odpowiednich odstępach, żeby można było czymś nowym zaskoczyć (najlepiej nowym wszystkim). Bo jak inaczej wytłumaczyć zapraszanie tych nielubianych, wynajmowanie samochodów (głównie limuzyny, choć modne bywają też dorożki) i branie kredytów?

Chrzest, komunia, osiemnasta, wesele – wypada akurat co jakieś 8-10 lat – w sam raz żeby schudnąć, kupić auto, dom postawić, męża zmienić ;) Można przy okazji rzecz jasna poszpanować też dzieckiem, że tak rośnie, że mądre, że piękne, że niczego mu nie brakuje. Bo choćby na co dzień na kredyt czasem nie starczało, to Komunia będzie w knajpie najdroższej. Choćby córka miała akurat kłopot z nadwagą – nie szkodzi, wbijemy ją w najdroższą sukienkę, uczepimy koronę na głowie – będzie pięknie! No i jeszcze kucyka białego sprawimy – żeby było, że nasza księżniczka to ma takie serduszko dobre…

Potem kucyk do rzeźni…

majtki wyszczuplające do szafy, tipsy ośmiolatce się zdejmie, z mężem na nowo pokłóci, ale… prezenty zostaną. Laptop, tablet, 4000zł, konsola i zegarek ze złota warte tego były – wszak rodzina taka sama – zastawi, a postawi. Tipsy założy, auto pożyczy, kredyt weźmie – na Komunii musi być godnie.

Tylko dziecko zapytane o dzień pierwszej komunii nie zająknie się pewnie słowem o kościele i Panu Jezusie do serca przyjętym, ale… kto by się przejmował.

Internet za to ma z czego się pośmiać :) Zobaczcie co znalazłam w sieci:

 

1303501639_by_Arvik_600

1295345321_by_Jedi890_600

1368651558_ispwn9_600

1371945649_beo1o0_600

gallery_1430741532_228249  gallery_1430741532_738756

1430778942_opimwd_600

1431359902_3htz2w_600

fot-demotywatory-pl-1-41a3fbe167,630,0,0,0

gallery_1430741532_77196

I żeby nie było… nie mam nic przeciwko rodzinnemu świętowaniu, prezentom i sprawianiu radości dzieciakom. Razi mnie tylko forma i przepych niektórych przyjęć – te zaprezentowane wyżej dokładnie obrazują to, co dziwi mnie najmocniej. I martwi mnie to, co dzieciakom w głowach po takiej komunii zostanie.

A Wy co myślicie o TAKICH Komuniach? Może to ja przesadzam z krytyką?

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>