Wielokrotnie słyszałam, że ciąża to „stan odmienny”. Całą sobą chciałam zawsze udowadniać, że to absolutna bzdura, wymysł tych dziewczyn, które oczekują specjalnego traktowania. Zachcianki ciążowe uznawałam za wymówkę do folgowania sobie, a dolegliwości związane z rosnącym brzuszkiem – za rozczulanie się nad sobą.

Faktycznie byłam szczęściarą
– żadnych mdłości, nudności, słabości.

Żadnych bóli. Zachcianki – nie większe niż zwykle :) Jakie burze hormonalne? U mnie?
W życiu? To kolejna wymówka!
Normalnie pracuję, normalnie robię zakupy, jeżdżę samochodem, sprzątam, podróżuję… wszystko jest normalnie.
Dwa dni po tym, jak na teście ciążowym pojawiły się dwie kreski, wsiadałam do samolotu. Potem w ciągu 10 dni leciałam w sumie 4 razy i przejechałam 3,5 tys km. samochodem – ot, realizowałam plan urlopowy.

I tak żyłam sobie w przeświadczeniu
o absolutnej normalności mego stanu – do pewnej chwili…

Przejeżdżaliśmy akurat z mężem koło sklepy z artykułami dla dzieci. Zagajam sobie pod nosem
– Może wejdziemy? Pooglądamy foteliki i inne rzeczy…
Mąż spojrzał na mnie, jakbym nie mówiła poważnie – wszak do narodzin jeszcze kilka miesięcy i pojechał dalej. Po drodze kupił lody, na które nota bene miałam ochotę. Ponieważ On prowadził auto, nie bardzo miałam wpływ na to, gdzie pojedzie, w duchu liczyłam, że skręci oglądać te foteliki a On… pewnie już dawno o tym zapomniał. Skręcił w stronę domu.

Łzy zaczęły mi kapać do wafelka z lodem.

Wybuchłam:
– Bo Ty mnie ignorujesz! W ogóle nie szanujesz tego co mówię!
Zgłupiał. Widzę po minie, że szuka w głowie, o co może mi chodzić… Coraz bardziej nerwowo wertuje pamięć, bo ja się rozkręcam z tym płaczem nie na żarty.
– Czy tobie chodzi o ten sklep z rzeczami dla dzieci?
Szlocham rzewnie, więc słowa wykrztusić nie mogę, kiwam tylko głową. Na pierwszym rondzie zawrócił z prędkością światła. Po kilku minutach zaparkowaliśmy pod sklepem. Okazało się jednak, że w niedzielę zamykają go wcześniej…
Znowu z moich oczu polały się łzy… i wypowiedziałam zdanie niesamowite wprost w swej logice:
– Oczywiście! Zamknięte! Nie mogłeś wcześniej sprawdzić?!?!
No nie mógł. Tak jak i ja nie mogłam.

Już wypowiadając te zdania czułam,
że zachowuję się głupio.

Jak wariatka co najmniej. Szloch o sklep o którym tylko przebąknęłam… Mimo, że czułam, że moje zachowanie jest idiotyczne to… jakoś nie mogłam przestać.

Niestety. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to jednak te hormony. Może ta ciąża to faktycznie stan odmienny, albo i wyjątkowy. A nawet stan wyjątkowego zagrożenia. Dla faceta zwłaszcza.

etwaw

 

 

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>