Dziecko nasze nie należy do nadmiernie awanturujących się. Owszem,

chłopak ma swoje zdanie,
nawet bardzo określone,
ale z reguły sensowny argument pojmie.

Jak to jednak z czterolatkiem bywa, zdarzają się i jemu momenty absurdalnie nielogicznego toku myślenia, np. wtedy, gdy chce zjeść kanapkę w pokoju na dole i jednocześnie (!!!) oglądać bajkę w pokoju na górze. A wszystko z powodu wiele mówiącego „bo tak!”. W takich chwilach atmosfera robi się nerwowa, bo On doskonale absurd rozumie, niemożliwość zrealizowania swojego chciejstwa też, ale za nic nie chce odpuścić (a to podobno kobiety mają mniej wspólnego z logiką!).

Podobna sytuacja miała miejsce w naszym domu niedawno, zaraz po tym, jak Syn nasz jedyny przebiegł z otwartą butelką keczupu po całym mieszkaniu (dodam, że butelka na początku biegu była pełna, na mecie zaś pusta). Ponieważ w keczupie utytłane były nie tylko podłoga i biała (!!!) kanapa, ale także Teodor, trzeba było zorganizować wcześniejszą kąpiel. O ile akcja keczupowa nie wywołała awantury, o tyle wywołało ją coś innego, zupełnie błahego… na tyle błahego, że nie pamiętam w zasadzie o co poszło.
Skoro rzecz działa się w wannie to i awantura też. Dodam, że awantura była jednostronna.

W zasadzie był to monolog,
wyjątkowo awanturniczym tonem.

Działo się tak tylko dlatego, że nasz Mistrz Logiki kąpał się w towarzystwie Taty o anielskiej wprost cierpliwości do Syna. Tata wysłuchiwał histerycznych krzyków do czasu, kiedy z ust Tośka nie zaczęły płynąć coraz straszniejsze rzeczy, wówczas trzeba było reagować.

  • Teodor, jeśli się zaraz nie uspokoisz, jutro nie będziesz kąpał się wannie! – rzekł Tata (dodam, że mamy też w domu prysznic ;)

bez efektu, Teo darł się wniebogłosy…

  • Teodor, uspokój się, bo nie będziesz kąpał się przez dwa dni. – Tata naprawdę miał nadzieję, że uwielbienie dziecka do pluskania się wannie weźmie górę, ale Tośko krzyczał coraz głośnie…
  • Teodor, teraz to już trzy dni bez wanny ci grożą!

Słuchałam tej „rozmowy” z łazienki i bałam się, że rozbudzony w mężu moim, Mistrz Tortur Średniowiecznych, zaraz sprawi, że dziecko brudem zarośnie… prysznic był światełkiem w tunelu.
Mąż chyba, też widział, że kara wannowa wcale nie robi wrażenia na Tośku, więc zagroził, że nowa zabawka zamieszka na jakiś czas w szafie i… jakby ktoś wyłączył dźwięk! Zapanowała cisza.

Następnego dnia, wywiązując się z założeń straszliwej kary (dawno już nikt na nikogo się nie gniewał, ale słowo się rzekło), założyłam dziecku antypoślizgowe klapki i wstawiłam do brodzika. Młody chwycił prysznicową słuchawkę i zaczął przestawiać na niej różne strumienie wody, chlapać po szybach kabiny itd. Kiedy już go umyłam i osuszałam ręcznikiem, Teo objął mnie rączkami za szyję i zapytał:

Mamo,
a czy ja mogę mieć tę karę już do końca życia?
Ten prysznic jest taki fajny
!

Zaniemówiłam… a potem się uśmiałam. Grunt to skuteczność!

PS. Tata był zadowolony, że tak wyszło –wcześniej miał wyrzuty sumienia, że w ogóle dał Tośkowi jakąś karę. Myślę, że więcej już nawet nie będzie próbował :)

Comments
Harvey Specter
Posted at 11:59 12 września 2014
Anna Niezgódka
Odpowiedz
Author

bardzo ciekawe :) u mnie też bywa podobnie,tylko ja to mam zawsze podwójnie,bo jak 2 córki coś zapragną i to tak,ze się zgrać tego nie da to się dopiero dzieje :) ale od kar jestem ja :P

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>