Odżywianie w ciąży to temat rzeka – ma być zdrowo! Nie za dużo – dla dwojga, nie za dwoje. Znam te slogany. Pilnuję się raz bardziej, raz mniej. Sporo białka i witamin, ograniczam śmieciowe jedzenie (choć jak mnie najdzie ochota na hamburgera to nie ma siły – zjem). Słodycze – w granicach rozsądku, dużo wody – zwłaszcza w ostatnie upalne dni. Ot, normalna dieta ciężarówki.

A co z alkoholem w ciąży?

No nic. Całkowicie nic. Nie przekonują mnie teorie o lampce wina dla wzmocnienia kwi, czy piwie na lepsza pracę nerek. Żadnego alkoholu w ciąży. Bezwzględnie.Od początku, jak tylko się dowiedziałam, że jestem w ciąży (a dowiedziałam się wcześnie bo planowałam, czekałam, spodziewałam się) nie tknęłam nic z procentami. Nawet urlop na Bałkanach słynących z alkoholi przeróżnych spędziłam popijając głównie sok z granatów, choć druga kreska na teście była jeszcze bardzo blada.

piwo6

Piwo free

Na piwo mam jednak ochotę wielką. To, że mam ochotę nie znaczy jednak, że na tradycyjne mogę sobie pozwolić, ale już takie bezalkoholowe… :) Producenci marek wszelkich wychodzą na przeciw moim oczekiwaniom (i innych  ciężarnych, kierowców, osób w trakcie antybiotykoterapi… ) produkując piwa bezalkohlowe – smakowe. Aż trudno czasem wybrać czy to z żurawiną, czy może pomarańczowe, a może tradycyjne o smaku piwa normalnego.

Naszła mnie ochota

W ostatnią sobotę robiłam wieczorne zakupy, gorąco strasznie, nie ma czym oddychać, trzeba sobie życie umilić :) Umówiliśmy się z mężem, że wieczorem obejrzymy jakiś film, pochrupiemy coś dobrego – jak nic przydałoby się piwo. Skoro już byłam na zakupach, weszłam też do marketu po pieczywo na śniadanie, czekoladki (dla tośkowego kolegi na urodziny!) i piwo – bezalkoholowe dla mnie i tradycyjne, dla męża.

 Życzliwość nie w porę…

Taka mała dygresja – pamiętacie ostatni test życzliwości, jaki z Martą robiłyśmy w tramwajach -> TUTAJ? Brak szczególnej troski wobec mnie i mojej ciąży tak wbił mi się w głowę, że od tej pory ani się nie spodziewałam, ani nie oczekiwałam, że ktokolwiek, gdziekolwiek mógłby się nad moim ciężkim (w sensie wagowym) losem pochylić.

A tu taka niespodzianka… niestety

Stoję w kolejce, z 4 puszkami piwa w koszyku (oprócz nich chleb i owe czekoladki). Dziwnie mi tak z tym ciążowym brzuchem i piwem w koszyku, ale przecież nie robię nic złego – na dwóch (mniejszych!) puszkach jak wół widnieje napis FREE i niżej mniejszy „piwo bezalkoholowe”. Ale i tak mi nieswojo. Stoję sobie zatem cichutko aż tu nagle, biegnie do mnie przez pół sklepu pani manager obiektu i woła do kasjerki (żeby wszyscy dobrze słyszeli):
– Jola! Tutaj masz panią w ciąży!
i zawraca się do mnie ciągnąć na początek kolejki:
– Proszę, pani bez kolejki zapłaci za zakupy, proszę na sam początek…

Każdy krok w kierunku kasy sprawiał,
że zapadałam się pod ziemię coraz niżej i niżej…

Na dobicie (nie dopicie!) pani kasjerka przerzuciła się niemal przez taśmę wołając:
– Pani nie dźwiga, ja wezmę koszyczek!
I jeśli do tej pory ktoś z współkolejkowiczów, nie zainteresował się jeszcze zawartością mojego koszyka, to teraz już na pewno zerknął, co też ta biedna ciężarna dźwiga.  I założę się, że nikt nie dostrzegł tego FREE, ani tego „bezalkoholowe”. Zarzuciłam włosy na twarz i obiecałam sobie, że już nigdy, przenigdy piwa nie kupię. Teoretycznie nawet, jakbym nie kupowała tego bezalkoholowego to przecież nawet whisky mogę mieć w koszyku – dla męża, znajomych, na prezent… cokolwiek, przecież pełnoletnia jestem. Stereotypem kierowana spłonęłam rumieńcem i zapakowałam zakupy w papierową torbę, zamiast reklamówkę – bo papierowa nie prześwituje.

Piwo, chleb i czekoladki

Dieta ciężarnej bywa różna, zachcianki robią swoje, ale mój koszyk tamtego wieczoru wyglądał (z ciążowego punktu widzenia) dramatycznie. A najbardziej wkurzyło mnie to, że dzień wcześniej robiłam duże zakupy – sery, wędliny, warzywa, owoce, jogurty, mleko… samo zdrowie. Cały koszyk zdrowia! I nikt w kolejce nie zauważył ciąży, nikt nie przepuścił do kasy, nawet nadgorliwy manager nie przybiegł. Ech…

piwo5

Rozumiecie sami, że nie byłam w nastroju fotografować tego feralnego koszyka ;)
Ale takie zakupy „na pocieszenie” przyniósł ostatnio mój mąż :)

piwo7

 

 

 

 

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>