Któregoś dnia spojrzałam na Tośka i ze zdumieniem ogromnym zauważyłam, że to już nie jest maluszek, berbeć mamusi mięciutki tylko… przedszkolak całkiem poważny. Chłopak mi wyrósł całkiem dorodny, porozmawiać z nim mogę jak równy z równym, rozumie niemal wszystko, jest samodzielny (kiedy chce) i duży taki. Za duży. Większy niż myślałam…

Skąd to nagłe olśnienie? Nie wiem sama. Może dlatego, że kilka dni był u babci i urósł wtedy tak nagle? A może dlatego, że pierwszy raz zobaczyłam go w naszym nowym mieszkaniu – na innym tle niż do tej pory.

Usiadłam z wrażenia na jednym
z nierozpakowanych kartonów…

oparłam kubek z herbatą na kolanie i patrzyłam… i wyjść z podziwu nie mogłam. I zrozumieć próbowałam, gdzie podziały się te cztery lata, kiedy minęły i czy aby nie za szybko. Zdecydowanie za szybko.

Co zmienia się, kiedy okazuje się, że zamiast mięciutkiego bobasa z pieluchą w domu mieszka już całkiem osobny facecik? Oj zmienia się… (kolejność przypadkowa).

1. Telewizor – wcześniej niemal dla Tośka nie istniał. Teraz go dzielimy (nierówno!) – o określonych porach są bajki, które TRZEBA obejrzeć. O innych porach są bajki inne i też jest to wystarczający powód by je oglądać.

2. Zakupy – nie kupujemy, jak dotąd, tylko tego, co ja uważam za potrzebne. Kupujemy wiele rzeczy, z mojego punktu widzenia, nieistotnych (kolejny soczek, serki dla dzieci, jajko z niespodzianką i 1567 samochodzik). Teodor wie (On zdecydowanie za dużo wie!), że w rodzinie liczą się wszyscy równo i wykorzystuje to zdecydowanie nierówno.

3. Muzyka w samochodzie – kiedy był mały, słuchał tego, co włączyliśmy sobie. Teraz to my słuchamy tego, co akurat zażyczy sobie pasażer tylnego siedzenia. Niestety bywa, że jest to tylko kilka piosenek włączanych w kółko w czasie całej podróży.

4. Koledzy – w przypadku berbecia temat niemal nie istniał, przynajmniej nie w takiej odsłonie. Teraz koledzy są. Ważni są. Trzeba się z nimi liczyć, pod ich urodziny i pikniki ustawiać wolne weekendy. Trzeba ich odwiedzać w domach, trzeba dom pucować na ich odwiedziny.

5. Ubrania – ale o co chodzi? zapytacie. Przecież dziecko trzeba ubierać w każdym wieku! W każdym wieku też wyrasta. A i owszem! Wyrasta. Teraz jednak wyrasta jakoś szybciej. Czasem także wyrosnąć nie zdąży – dziury na kolanach pojawiają się w tempie zastraszającym. Spodnie wystarczają czasem na miesiąc – dwa. Potem naszywam łatę. Zaraz potem drze się przy łacie i już ratunku nie ma.

6. Dyskusje – tak, teraz nie ma już moich monologów. Teraz są dyskusje. O wszystkim. Na każdy temat. Nic nie jest dane raz na zawsze – z takiego założenia wychodzi mój syn i nawet kiedy wie, że „załóż buty” oznacza nie mniej, nie więcej tylko ZAŁÓŻ BUTY zawsze ma na ten temat coś do powiedzenia. Np. A które? A czemu teraz? Za pięć minut. Po bajce. Jak skończę. Muszę w przedpokoju czy mogę w łazience? Dlaczego muszę robić to co ty chcesz?… no właśnie! Dlaczego?

7. Wyjazdy do babci – wcześniej, kiedy byliśmy w „niedoczasie” Zdarzało nam się wywieźć Tośka na kilka dni do babci. Bo pracy nawał, bo wyjazd nagły, bo choroba i praca i wyjazd naraz, a do tego szkolenie. Teraz Tosiek sam wybiera, kiedy chce jechać do babci – przeważnie rano, kiedy nie chce mu się wstać do przedszkola. „Zadzwoń po babcię, ona nie pracuje to chętnie się mną zaopiekuje…”

8. Rytm dnia – Dzień jest całkowicie podporządkowany rytuałom małego mężczyzny – kiedyś mogłam robić wszystko co chciałam, kiedy ucinał sobie poranne, popołudniowe czy przedwieczorne drzemki – teraz w dzień nie śpi. Czasem za to na twarz padam ja.

9. Pomoc – kiedyś to ja musiałam robić wszystko wokół Tośka. Teraz nie tylko mogę liczyć na pomoc mojego małego mężczyzny (nie żeby zawsze od razu i bez narzekania), ale czasem jest też bardzo opiekuńczy. Kiedy widzi, że boli mnie głowa lub jestem bardzo zmęczona przynosi mi koc, swoja ulubioną maskotkę i mówi: „Połóż się mamuś na kanapie. Ja będę cię pilnował.” I pilnuje. Mój mężczyzna :)

Przedszkolak to już człowiek całkiem osobny, całkiem samodzielny… prawie uczeń o zgrozo! Nie jest już całkiem „mamusiowy”, ale myślę sobie, że bardzo fajnego osobnego człowieka mam w domu :) Lubimy się.

Od kilku dni Tośko ma nowe hobby – liczy ślimaki

Dzieli je na 3 grupy: Domne (z muszelką), Bezdomne (bez muszki) i Zmarłe – te, które coś rozjechało… W okolicy naszego nowego domu jest ich mnóstwo! Od klatki do ulicy naliczyliśmy 35 Domnych, 12 Bezdomnych i 7 Zmarłych…

11n

11k

11e

11a

11m

11e

11g

11d

11f

11h

Skomentuj ten wpis.

Zostaw odpowiedź

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>